Maciej twarde jaja miał..czyli wariacje na temat Baśki.

Adam cudny jak młody bóg
Lecz zbyt młody by być facetem
Karol trzymał się moich nóg
Marek chwalił wciąż swą rakietę
Grzegorz węża w kieszeni miał
innym wężem nie dysponował
Jacek każdą cenę by dał
By skutecznie choć raz zapolować./

Piękni jak kufel
z żółtawą pianką
Na szczęście żadnego
nie byłam kochanką
****
kay

Piękni jak osioł
z długimi uszami
Jak wielbłąd w galopie
z wielkimi jajami...
***
Ad Rem:)

Adam fajną furę miał,
lecz komórkę całkiem do bani....
Andrzej nawet kiedy wiatr wiał,
non stop przystawiał się do Ani
Darek mógł kochankiem mym być,
ale cóż, jeśli on ciągle wolał pić,
Jaś to fiut, on by mnie,
zakatował na śmierć,
a Romeczek olewał mnie...

Ciency jak sznurki oooo....
okrętowych żagli....
Jak sejmowi chłopcy....
tylko w gębie biegli...
***
O-S

Jerzy kawał mięcha miał
Lecz niestety
Nie między nogami, ech
Piotrek chyba wiedział w czym rzecz
Jednak pchał się wyłącznie z łapami
Z Wojtkiem można było wódkę chlać
Choć wiem, że chciał przeżyć ze mną
Swój jedyny raz
Ireneusz jak nikt
Chciał się żenić, lecz znikł
Z kredytowymi kartami
***
paszczur

Można więcej?
To proszę:)

lewyhak 2004-10-20
skomentuj (29)
Przypisy (witam po urlopie)
"Napiłem się kawy i wyszedłem nocą żeby jeszcze popracować, ale nie wróciłem do domu od razu. Zaczekałem do świtu, w międzyczasie zapełniając ekran tekstem i liczbami, i pojechałem na targ kwiatów. Głównie w tym celu się wymknąłem. Inaczej musiałbym pojechać do kwiaciarni już w ciągu dnia, a w tym celu wyjść z domu na dłużej i
stracić efekt niespodzianki. *)
[....]
Nie dając różom czasu na otrzeźwienie szybko kupiłem dwa duże pęki.
Bramę i drzwi wejściowe udało się otworzyć zupełnie bezgłośnie. Mógł ją zbudzić najwyżej warkot silnika – zawsze jest pewne ryzyko.
[...]
Wziąłem duży kryształowy wazon art deco**) [...].
Weszło 41. Nie jesteśmy ze sobą aż tak długo, ale to bez znaczenia.
[...]
Mogłem już się położyć i zasnąć. Nie pamiętam, czy mi się to udało, bo gdzieś na drodze rozległ się uporczywy klakson jakiegoś samochodu***).
Zatrąbił chyba 4 razy i obudziła się. Wstała i z półprzymkniętymi oczami obiegła łóżko, żeby wyjrzeć przez okno. Nic nie było widać, hałasujący samochód już odjechał, więc wróciła pod kołdrę. Nic nie zauważyła...*****)
Dobrze, że nie postawiłem tego bukietu przy samym łóżku, bo mogłaby się o niego przewrócić******).
Zanim zasnęła, zdążyłem powiedzieć*****):
- Cześć. Dziękuję ci.
- Nie śpisz? Za co?
- Za wszystkie lata małżeństwa.
- Ojej... ja też ci dziękuję.
- Zobacz, jest tu coś dla ciebie.
- Gdzie... och, jakie piękne"



Och, jakie piękne.

*) Bo tylko „efekt niespodzianki” wg autora jest pożądanym elementem obchodzenia ROCZNICY
**) bo art deco, to wg autora konieczny atrybut obchodzenia ROCZNICY
***) założę się, że to autor zszedł po cichu do auta by zatrąbić w celu oznajmienia ROCZNICY
****)no właśnie, wydaje się, ze autor odczuwa z tego powodu jakieś rozczarowanie – nie zauważyła ROCZNICY?
*****) cd. dalszy rozgoryczenia autora - ale przynajmniej zauważyłaby ROCZNICĘ?
******)UFF! Zdązyłą podziękować zanim zasnął:)

Kobieta zmuszona do obchodzenia ROCZNICY nad ranem to taka, która zbudzona o 5(!) musi wyrazić wdzięczność z powodu otrzymania 41 róż w kryształowym wazonie art deco .
Poza tym nie powinna się ociągać z wyrażaniem wdzięczności, bo jej mąż może założyć bloga.


Przypisy czytelników do "Przypisów":
*****)to jak to??? On - pelen gracji - w koncu wszedl NA PALUSZKACH, ona zaś - po prostu niezgrabna. Gdyby nie byl taki przewidujący, ona NA PEWNO by wszystko zepsuła;-)
-*)Żądam przypisu: Dlaczego autor udał się na targ kwiatów żeby zakupic 41 róż zamiast należytej ilości...
Nie śmiem przypuszczać,że chodziło o oszczędności z okazji ROCZNICY.
lewyhak 2004-09-13
skomentuj (14)
Delikatny mechanizm.

W ich małżeńskim zegarze zacina się mechanizm – czas zaczyna biec równolegle i inaczej dla obojga.

On uważa, że czas płynie zbyt szybko – wszak czuje się TAKI młody. Tyle wyzwań przed nim jeszcze – nauka jazdy na snowboardzie (narty są de mode), wstawienie implantów jedynek (chodzi o szczery biznesowy uśmiech), konieczność schudnięcia do upragnionej wagi (nie reaguje na zwracanie uwagi, że popada w anoreksję), no i przede wszystkim MUSI zdążyć zarobić duuużo pieniędzy, bez których (jak wiadomo) nie znaczy NIC.
No cóż,staje się pracoholikiem.

Ona ma pewność, że czas nabiera przyspieszenia, o jakim nie miała do tej pory pojęcia.
O ile kiedyś sądziła (jak wszystkie młode kobiety), że z nią właśnie czas się obejdzie łaskawie, o tyle teraz zaczyna tracić tę pewność....
Źle znosi reakcję dawno nie widzianej przyjaciółki, że „się zmieniła” – nie pragnie również rozwinięcia i uzasadnienia – szybko zmienia temat. Czasem ogarnia ja taka pustka i nuda, że nie jest w stanie określić czy jest w jej centrum, czy na zewnątrz. Ma niezłą pracę, ale ponieważ nie jest monstrualną biznesicą , ani tez seksowną sekretarką, to nie zjadają jej emocje, ani też nadzieja na oszałamiający awans. Jej dziecko – co było do przewidzenia, a w co w ogóle nie wierzyła będąc młodą matką, przestaje być niepodważalnym-sensem-jej istnienia.

Najbardziej dokucza jej narastająca pewność, że kocha wspomnienie o NIM. O tym, jaki BYŁ, ba, zaczyna tęsknić za przeszłością.
On zaś na pytanie: „ będziesz kochał mnie ZAWSZE??”, okraszone przymilnym ocieraniem się o jego tors i mruczeniem do ucha , które – nie oszukujmy się, ma maskować lęk - nieodmiennie reaguje wzruszeniem ramion.

lewyhak 2004-08-24
skomentuj (6)
Zdrada sprowokowana (jak z nudów to nie zdrada)
Jak radzi sobie kobieta, której mąż podaje płaszcz jako DRUGIEJ?
Może np. odkrywa internet i robi użytek z tego odkrycia.
Może jedzie do przyjaciółki prowadzącej pensjonat w lesie i zostaje jej kochanką?
A może każde wakacje spędza na gorących plażach i tańczy w objęciach żigolaków?
W każdym razie uważa, że nie nudzi się wcale, a jej pożycie małżeńskie, chociaż nudne i nie satysfakcjonujące „jakoś” się ułoży.
Nie przypuszcza nawet, że jej małżeństwo nieodwołalnie się kończy i to nie dlatego, że ktoś jest winien, tylko dlatego, że nie ma innego wyjścia.
Są oczywiście rozmaite warianty rozwiązania tej sytuacji, ale brak porozumienia wyklucza rozmowę i konieczne w tym momencie negocjacje

lewyhak 2004-08-12
skomentuj (1)
Zdrada definitywna.

Jest wtedy, gdy nie tylko jest jawna, ale przede wszystkim mentalna.

(Uprzejmie proszę wybaczenia za zapożyczenie.)

To było tak:
Zdarza się, że dwa małżeństwa uprawiają przyjaźń , polegającą na wspólnych wypadach do knajpy, na Mazury, na konie, na tenisa, na rowery, na brydża, na narty...
Czy coś zostało pominięte ?
Acha, polega na dbaniu o przychówek. Np. przyjaciele domu mogą się zaopiekować dzieckiem albo psem. Przyjaciółka domu może zabierać na szoping córkę pani domu (pani domu nienawidzi szopingu , a Galerię Mokotów widuje w snach pod zwałami gruzu po bombardowaniu).Córka rzecz jasna, będzie uwielbiała przyjaciółkę domu.
Czasami również może oznaczać wspólne zarabianie pieniędzy. Z przyjaciółmi łatwiej i bezpieczniej uruchomić jakiś zakład pracy, prawda? A przede wszystkim istnieje szansa na uczciwy podział pieniędzy.
W końcu zaczynają spędzać z sobą tak dużo czasu, że można powiedzieć, że stali się rodziną. Np. umieszczają swoje dzieci w tej samej szkole. Robią sobie nawzajem zakupy na kartę Makro. Kobiety chodzą razem do kosmetyczki, a panowie wynajmują kort.
I tak dalej.

W końcu ktoś zaczyna dostrzegać, że ten układ jest wygodny, ale nie całkiem niewinny.
Wszystko jedno czy jest to mąż przyjaciółki, który czuje się ODRZUCONY w łóżku, czy może żona, której mąż podaje płaszcz w szatni jako DRUGIEJ.
A może kosmetyczka żony, albo instruktor tenisa, albo któreś z dzieci.
Nieważne – reszta przyjaciół milczy. Tj. dużo rozmawia o domniemanej zdradzie, ale tylko w gronie innych przyjaciół niż nasza para.
To się dzieje tak powoli i tak jakby się nie działo w ogóle.

lewyhak 2004-08-08
skomentuj (6)
 
 
księga gości




2004
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj


 
Gemius - lider w badaniach Internetu